Jest lato … jak na lato przystało jest 18 stopni i leje. Czasami nie leje. Bywam nad polskim morzem co roku. Nad polskim morzem jest brzydko – polskie morze jest piękne, ale całe otoczenie – nijakie i byle jakie. To znaczy jest kiczowate, głośne – w kolorach różowo-jasnozielonych. Ale „publiczność” właśnie tego chce, to święte prawo podaży i popytu. Jest też drożyzna, której wakacjowicze nie chcą, ale jak się już tu przyjechało – nie ma wyboru …

Budy i budki i budeczki. Gofry, ryby i piwko. Jest też hit, kino 7D z trzęsącymi się fotelami, wentylatorem udającym wiatr i rozpylaną wodą. Wszystko w wersji „mobilnej” (dawniej nazywanej objazdową), czyli w kontenerze zainstalowanym na samochodzie dostawczym. Frekwencja słaba, przedsięwzięcie przed bankructwem uratują zapewne „koloniści”.

Ten sezon jest jednak inny niż poprzednie. A mianowicie, co nie do uwierzenia … nad polskim morzem jest mało ludzi. A może zdaje mi się tylko? Może to Mistrzostwa Świata w piłce nożnej spowodowały, że większość społeczeństwa weźmie urlopy dopiero w sierpniu? Prawda jest taka: nad polskim morzem jest pustawo. Na dowód zdjęcie obok. Owszem, jest zimno i leje, ale w ubiegłych latach było bardzo podobnie … a ludzi było zdecydowanie więcej.

Napisałem to ja, nadmorski wczasowicz, deszczowego 12 lipca, roku 2018.


psycholog Warszawa // adwokat Gliwice // psychoterapia Warszawa